Co to jest pozorny dropshipping? Skąd wziął się ten termin?

pozorny dropshipping
Czym jest pozorny dropshipping? Dlaczego UOKiK uwziął się na niuczciwych sprzedawców? Foto: Ridofranz via Canva

Określenie pozorny dropshipping coraz częściej pojawia się w mediach ogólnego nurtu, jako coś złego, nielegalnego, sprzecznego z zasadami współżycia w społeczności. Czym jest pozorny dropshipping? Skąd wzięło się to określenie?

Tę tematykę poruszę w nieco innym tonie niż poprzednie, co wynika poniekąd z jej obrzydliwej natury. Pisałem o niej już kilkukrotnie zarówno w ramach pracy zawodowej, jak i oddając się swej pasji, ale przede wszystkim z zamiłowania do e-commerce przy jednoczesnym zastosowaniu tej nowoczesnej, ale wciąż źle pojmowanej formie logistyki.

Skąd wziął się termin “Pozorny dropshipping”

Termin pozorny dropshipping pojawił się za sprawą – przede wszystkim – pośredników, określających się mianem “dropshipperów”, zasłaniających naturę swej działalności usługowej (pośrednictwa) właśnie pod terminem dropshipping. Jak już wiesz z poprzednich wpisów, pośrednictwo nijak ma się do sprzedaży z wykorzystaniem logistyki dropshipping, jednak – o czym także wspominałem – pojęcie to jest wciąż mylone przez większość osób.

Określenie “pozorny dropshipping” wyskoczyło nagle. Z dnia na dzień pojawiła w mediach seria chwytliwych tytułów w stylu: “Dropshipper to pośrednik”, “UOKiK bierze się za dropshipping – to koniec nieuczciwych sprzedawców z Allegro…”, itp. Wpisy te insynuowały, iż dropshipping to forma pośrednictwa, “rodzaj cwaniactwa”, czy sposób prowadzenia sprzedaży na odległość. Autorami tych wpisów, byli nierzadko przedstawiciele (autorzy) najpoczytniejszych polskich portali internetowych. Wszystko jednak przez sam UOKiK, który pierwszy – jak wywnioskowałem z dziesiątek wpisów – posłużył się tym stwierdzeniem.

Co to jest pozorny dropshipping?

Zanim przedłożę Ci własną definicję – niestety nie ma takowej, ani w SJP, ani w Wikipedii – przybliżę jeden z przykładów, który służy za wykładnię znaczenia tego pojęcia. Przykład zaczerpnięty właśnie z UOKiK.

Firma “handlująca” drobną elektroniką, case-ami do telefonów i innymi drobnymi produktami pochodzącymi z Aliexpress, bądź Amazon, oferowała je naszym rodzimym klientom na Allegro. Klient składał zamówienie, opłacał i czekał na przesyłkę. Dzień, tydzień, 3 tygodnie. Większość klientów cierpliwie czekała i do tego czasu jeszcze problem nie wychodził na jaw.

Czytaj także:

Pojawiał się on jednak w momencie, gdy niezadowolony z zakupionego towaru, konsument chciał zwrócić zakupiony przedmiot. Po kontakcie ze “sprzedawcą” konsument dowiadywał się, iż sprzedawca nie jest sprzedawcą, a wyłącznie pośrednikiem pomiędzy chińskim sprzedawcą, a polskim konsumentem. I to właśnie doprowadziło do tego, że UOKiK rozpoczął masową nagonkę na tego typu firmy.

Dlaczego tak się zadziało? Pośrednictwo nie jest przecież zabronione. A no dlatego, że pośrednik nie poinformował konsumenta o tym, iż wyłącznie pośredniczy w transakcji, przez co ten drugi został poniekąd wprowadzony w błąd. Zarówno w sklepie internetowym, aukcji Allegro z opcją Kup Teraz, czy innej formie elektronicznego przedkładania ofert, należy zawrzeć jasną informację o rodzaju świadczonych usług, a w przypadku sprzedaży także informację o sprzedawcy, czy samych warunkach transakcji – pisałem o tym kilka tematów temu.

Tego typu działania – prócz wprowadzania w błąd klientów – bardzo niekorzystnie wpłynęły na wszystkie legalnie działające firmy z branży e-commerce, a wykorzystujące dropshipping w najczystszej jego formie, czyli ujęciu logistycznym. Pojmowanie dropshippingu zostało wypaczone, zaś konsumenci słyszący “dropshipping” od razu nabierają podejrzeń co do firmy używającej tego sformułowania.

Obiecana (moja) definicja pozornego dropshippingu to: Krętactwo. Inaczej tego nazwać nie mogę i nie zamierzam. Wprowadzanie w błąd konsumentów, działanie na ich niekorzyść, ukrywanie faktów, zatajenie prawdy. Zwykłe, pospolite krętactwo, które narobiło niezwykle wiele złego legalnie działającym firmom z branży e-commerce. Wypaczyło także pojęcie samego dropshippingu, które w Polsce w dalszym ciągu brzmi nieco egzotycznie.

Pamiętaj jednak, że nie oceniam tu samego pośrednictwa – nie ma w nim bowiem nic złego, jednak zatajanie realnej działalności pod przykrywką innej, jest już nieetyczne. To tak, jakby okulista miał przeprowadzić operację wycięcia wyrostka – dobrze widzi, więc może ciąć – a następnie zdjął z siebie odpowiedzialność za jej niepowodzenie, argumentując tym, że jest przecież tylko okulistą…

Co grozi za stosowanie pozornego dropshippingu?

Jeśli jakimś cudem po zakończeniu tego szkolenia zapragniesz brać udział w tym procederze, możesz liczyć przede wszystkim na sowite kary od UOKiK. Jest to bowiem działanie określane jako niedozwolone praktyki rynkowe i czyny nieuczciwej konkurencji. Dodatkowo w kręgu ciężko pracujących właścicieli e-sklepów zyskasz niechlubne miano Janusza biznesu.

Przechodząc zaś do samych kwestii etycznych, czy moralnych, jest to zwyczajne cwaniactwo i próba zmycia z siebie odpowiedzialności za wszelkie aspekty związane z e-sprzedażą. Przedsiębiorczość nie polega bowiem na tym, aby wprowadzać w błąd konsumentów, czy partnerów handlowych, a na wykorzystywaniu swojego potencjału.

Spójrz bowiem na to z drugiej strony. W poprzednich tematach omówiłem relacje dostawca – odbiorca. Poruszyłem też temat “Regulamin zakupów to nie umowa współpracy”. Jak czułeś się wtedy, gdy zrozumiałeś, że być może właśnie Twój dostawca, umywa ręce od odpowiedzialności za wady produktów, czy samą realizację zamówienia? No właśnie. To – jak wszystko zresztą – działa w dwie strony.

Artykuł powstał przy współpracy z portalem biznesowym The Business Post

Total
0
Shares
Related Posts
Total
0
Share